OPOWIEDZCIE O TYM
Wszystkie newsy
ENGLISH
1
29. 01. 2026.
Pozostałe

Danial Khodaie, student naszej Szkoły, o tym, co dzieje się w jego rodzinnym Iranie.

Z końcem grudnia 2025 roku w Iranie rozpoczęła się prawdopodobnie największa od czasu rewolucji islamskiej (1979 r.) fala protestów antyreżimowych. Krwawe tłumienie zamieszek przez stronę rządzącą pod wodzą Alego Chameneiego doprowadziło do śmierci tysięcy ludzi. USA czasowo wycofały się z deklaracji interwencji zbrojnej w Iranie, co dla wielu Irańczyków, także dla Daniala, było nadzieją na obalenie reżimu. Od ponad dwóch tygodni trwa tam blokada informacyjna. Iran jest odcięty od internetu. Sytuacja w Iranie pozostaje głęboko niestabilna a świat otrzymuje na ten temat jedynie skrawki informacji.

- Wiem, że nie mogę tam wrócić, nie mogę wrócić do domu – mówi nam Danial Khodaie, student sztuki operatorskiej, który pochodzi z irańskiego miasta Ahvaz - Tam zawsze prowadziłem podwójne życie - w domu byłem sobą, mówiłem, co myślałem; poza domem - musiałem bardzo uważać. W systemie islamskim karą za przyznanie, że nie jest się muzułmaninem, jest śmierć przez egzekucję, a ja przecież chciałem żyć. Teraz, tutaj, mówię tylko to, co naprawdę myślę. Od czasu rozpoczęcia się ostatniej fali protestów antyreżimowych w Iranie zginęło już ponad 37 tysięcy osób, są tysiące rannych i aresztowanych. Proszę, opowiedzcie o tym. Chciałbym żeby świat, a szczególnie Polacy, o tym wiedzieli.

Z Danialem Khodaie rozmawia Jolanta Karpińska z Biura Promocji Szkoły i Marcin Malatyński, Pełnomocnik Rektora Szkoły ds. Współpracy Międzynarodowej.

- Przeciwko czemu protestują ludzie w Iranie?
- Ogólnie - przeciw reżimowi Alego Chameneiego. Dokładnie - przeciw łamaniu podstawowych praw człowieka, przeciw dyskryminacji kobiet i mniejszości, w reakcji na korupcję, która pogrąża ten kraj, na olbrzymi kryzys finansowy, na biedę, która dotyka ludzi.

- A mówi się, że "Irańczycy śpią na nafcie". Czy to Wasze przekleństwo?
- Dosłownie tak jest. Iran jest bogatym państwem – ma ropę naftową, złoto, srebro, miedź. Tymczasem obecnie za minimalną płacę można tam kupić 5 kg wołowiny. Gdy przyjechałem tutaj do Polski w 2018 roku, jedno euro kosztowało 60 tysięcy riali. Obecnie kosztuje ono ponad milion siedemset tysięcy. To wzrost o blisko 2900% w ciągu ośmiu lat. Ludzie żyją pod ogromną presją, a ich podstawowe potrzeby nie są zaspokajane. W prowincji Beludżystan mieszkańcy nie mają nawet dowodów tożsamości, mimo że w ich regionie znajdują się kopalnie złota. Kiedy protestują, po prostu się do nich strzela. Widziałem film, na którym człowiek kupuje olej w szklance bo nie stać go na całą butelkę. Na puszkach tuńczyka w sklepie montowane są zabezpieczenia przeciw kradzieży. W tak bogatym państwie? To absurdalne. Irańczycy mówią "mieliśmy nadzieję, że nie mamy tyle nafty". Bogactwo Iranu stało się jego przekleństwem. Gigantycznych rozmiarów defraudacje doprowadziły ten kraj do ruiny. W tym samym czasie dzieci dygnitarzy mieszkają w luksusach w Europie i USA, otwarcie przyznając, że żyją za pieniądze odebrane Irańczykom.

- Irańczycy buntują się przeciw ajatollahowi, który sprawuje władzę i polityczną i religijną. Jak ten sprzeciw ma się do ich tożsamości religijnej?
- Tu pojawia się problem dezinformacji. Iran jest krajem niezwykle różnorodnym pod względem ludności, przyrody, religii, kultury i języka. 61% mieszkańców to Persowie, resztę tworzą Kurdowie, Azerowie, Arabowie, Beludżowie i wiele innych grup. Jeżeli chodzi o religię - Iran nie jest krajem muzułmańskim. Brak jest oficjalnych danych o dużym zróżnicowaniu religijnym, co w kraju totalitarnym jest także metodą kontrolowania społeczeństwa. Według dostępnych mi danych jedynie 30% społeczeństwa to szyici, 22,2 % to osoby bez określonego wyznania, 8,8 % ateiści, 7,7 % zaratustrianie i inne mniejszości (dane szacunkowe według Cultural Atlas). Ja nigdy nikogo nie zapytam o to, w kogo lub w co wierzy. Nie ma to dla mnie znaczenia. Staram się być dobrym człowiekiem; takim, jakim bym chciał, by inni byli dla mnie. Ale w Iranie Twoja religia ma kluczowe znaczenie. Podlegasz policji i sądom religijnym, które kontrolują i decydują o całym Twoim życiu. Jeżeli nie jesteś muzułmaninem nie ma tam dla Ciebie miejsca.

- Co dzieje się od końca grudnia 2025 roku na ulicach Iranu?
- Sytuacja jest tak dramatyczna, że w całym kraju dosłownie brakuje już worków na zwłoki. Reżim krwawo tłumi protesty. Pojawiły się doniesienia, że do kraju sprowadzono 5 tysięcy najemników z grup terrorystycznych z Iraku, Pakistanu i Libanu. Strzelali oni z ostrej broni do zwykłych cywilów, także do dzieci. Ogień otwierano na oślep, celując nawet w okna domów, gdy ludzie próbowali jedynie wyjrzeć na zewnątrz. Służby używały toksycznych gazów, które powodowały śmierć protestujących przez uduszenie. Obraz brutalności jest przerażający. Widziałem nagranie, na którym członkowie IRGC (Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej) strzelają do rannej dziewczyny leżącej na ziemi, wykonując strzał dobijający. Czytałem o niepełnoletnim chłopcu, który przez trzy dni udawał martwego w kostnicy, leżąc na worku na zwłoki. Czekał, aż rodzina go odnajdzie, bo wiedział, że jeśli policja odkryje, że żyje, natychmiast go zabije. Reżim uczynił z tragedii biznes – rodziny muszą płacić od 1000 do 4000 euro, aby odzyskać ciała swoich bliskich. Słyszałem o mężczyźnie, który szukając własnego syna, znalazł innego, wciąż żywego chłopaka. Zapłacił 2000 euro i uratował go, rezygnując w tym momencie z dalszych poszukiwań swojego dziecka. W całym kraju odcięto internet i telefony na 400 godzin; do dziś nie wiem, czy moi przyjaciele wciąż żyją. W więzieniach młodzi ludzie padają ofiarą tortur i gwałtów, zanim zostaną poddani egzekucji.

- Jak Ciebie osobiście dotknęły działania reżimu?
- W Iranie pracowałem w agencji informacyjnej jako fotoreporter. Wiedzcie, że tam nie można robić zdjęć tak po prostu, na ulicy. Dzięki legitymacji prasowej miałem taką możliwość. Ale szybko zorientowałem się, że nie mogę wszystkiego pokazać. To, co robiłem było cenzurowane, często szukałem wymówek, by nie wykonywać zadań przełożonych i nie fałszować rzeczywistości. Za to, co robiłem wielokrotnie byłem aresztowany. Od kilku lat jestem w Polsce, ale jestem przecież stamtąd – działania reżimu ciągle mnie dotykają. Przykład: Iran ma wewnętrzny system bankowy, wiele razy nie miałem w ogóle pieniędzy – rodzice nie mogli mi ich przesłać. Teraz od dwóch tygodni nie mam kontaktu z Bliskimi. Ja nawet nie wiem, czy oni żyją.

- Jak będąc tutaj możesz wspierać swoich bliskich?
- Poza granicami żyje diaspora ok. 11 mln Irańczyków. Mówią różnymi językami świata. Wielu z nich jest rzeczywistymi ambasadorami. Świat nie wie, co się dzieje w Iranie. Musimy o tym ludziom mówić. Chciałbym, byście też o tym opowiedzieli.

- Cofnijmy się w czasie. Jak to się stało, że jesteś tu z nami, w Szkole Filmowej?
- Byłem fanem Krzysztofa Kieślowskiego. Lubiłem kino polskie, które jest bardzo znane w Iranie. Polska i Szkoła Filmowa w Łodzi były moim pierwszym wyborem. W moim mieście w Iranie, w Ahvazie, mamy dzielnicę "Campolo" – historycznie służyła ona jako obóz dla polskich uchodźców, którzy trafili do Iranu po drugiej wojnie światowej. Iran ich wtedy przyjął, otoczył opieką. W moim mieście są groby Polaków. Historie naszych państw, chociaż tak od siebie odległych, przeplotły się. Do niedawna jeszcze żyła ostatnia Polka, która przybyła z ZSRR do Iranu – Maria Bajdan. Mówiliśmy na nią "Madame". Chciałem o tej społeczności Polaków w Iranie zrobić film. Dzisiaj już wiem, że nie będzie to możliwe.

- Wielu Filmowców, wielu Artystów opuściło Iran.
- Abbas Kiarostami mówił, że Artysta jest jak drzewo, można je wyrwać i przesadzić gdzieś indziej, ale nigdy nie rozwinie się tak, jak na własnej ziemi. Wielu artystów zostało zmuszonych do opuszczenia kraju. Ich losy bardzo różnie się potoczyły, wiele talentów rozkwitło, wiele też przepadło. Niedawno w USA zmarł Bahran Beizay, wybitny irański reżyser i dramaturg, wykładowca akademicki. Zostawił testament, w którym prosił, by po śmierci nie przewozić jego ciała z powrotem do Iranu. Już nie chciał tam wracać. Panah Panahi, irański filmowiec, w ostatnich dniach w swoich mediach społecznościowych publikował wezwanie - SOS dla Iranu. Chcę to powtórzyć: SOS dla Iranu.

- Jak według Ciebie rozwinie się sytuacja w Iranie?
- Skala protestów jest olbrzymia. Są tysiące ofiar, ale jest też kilkanaście tysięcy osób aresztowanych. Oni mogą być poddani kolejnym egzekucjom. Jestem przekonany, że dopóki ten reżim panuje, będą kolejne ofiary. Desperacja jest tak wielka, że ludzie, którzy kiedyś obawiali się interwencji, dziś proszą USA i organizacje międzynarodowe o pomoc, nawet militarną. To przerażająco smutne, że czekamy, aż inny kraj zaatakuje nasz własny, byśmy mogli odzyskać wolność. Islamski reżim to nie Irańczycy – oni nas nie reprezentują. Wspierają agresję Rosji na Ukrainę i grupy terrorystyczne. Jeśli ta epoka się skończy, świat stanie się lepszym miejscem dla wszystkich. Jeśli chcecie nas wesprzeć, czytajcie o Iranie i rozmawiajcie z nami. Wiedza pomaga nam zrozumieć, jak działać dalej.

Na koniec przywołam wiersz Sa'diego, perskiego poety z XIII wieku:

"Ludzie są sobie członkami wzajemnie,
Z tej samej substancji zrodzeni niezmiennie.
Gdy los jeden organ bolesnym tknie ciosem,
Inne współbrzmią z jego żałosnym głosem.
Jeśliś na cudze nieszczęście jest głuchy,
Nie godzi się zwać cię człowiekiem z natury".

Danial, dziękujemy Ci za tę rozmowę!

fot. 1 i 2 - prywatne archiwum Daniala
fot. 3-5 - Ahvaz, rodzinne miasto Daniala, na fotografiach jego autorstwa
fot. 6-9 - zdjęcia Daniala pochodzące z projektu dotyczącego dziedzictwa państwa islamskiego w Iranie
fot. 10-12 - krajobraz Iranu, autorem zdjęć jest Danial