27.
10.
2026.
Pozostałe
Pozostałe
"Chcieliśmy, by dźwięk był widziany, a obraz słyszany” - opowiadała Laia Casanovas, która poprowadziła masterclass z sound desigu podczas 17. edycji Festiwalu Kamera Akcja.
W piątek 23 października na Festiwalu Kamera Akcja można było wziąć udział w masterclass ze szczególną gościnią. Spotkanie z Laia Casanovas realizatorką i reżyserką dźwięku, zdobywczynią Nagrody Specjalnej Festiwalu poprowadziła Katarzyna Szczerba, pełniąca obowiązki kierowniczki Katedry Reżyserii Dźwięku w Szkole Filmowej w Łodzi.
Nominowana do Oscara twórczyni opowiedziała o kulisach pracy przy realizacji wielokrotnie nagradzanego filmu "Sirât" w reżyserii Olivera Laxa. Laia Casanovas podzieliła się ze słuchaczami opowieściami o początkach współpracy z reżyserem i ich zgodnością dotyczącą roli, którą w produkcji miał odegrać dźwięk. Wspólnie podjęli decyzję, by "dźwięk był widziany, a obraz słyszany”". Obie formy ekspresji miały wypełniać się nawzajem i stworzyć spójną całość. Filmowcom zależało, by oddać feeling taśmy filmowej także w warstwie audialnej, dlatego w postprodukcji celowo dodano dodatkowe tekstury i zniekształcenia, by uzyskać odpowiednią "ziarnistość dźwięku".
Co ciekawe - jednym z celowo wykorzystanych przesterów były nagrania samej Lai Casanovas dmuchającej wprost do mikrofonu. Realizatorka dźwięku przyznała, że scenariusz do filmu był jednym z najkrótszych, jakie kiedykolwiek czytała. Skupiał się bardziej na emocjach niż konkretnych wydarzeniach. Stworzyło to potrzebę sporządzenia narracji poprzez dźwięk, którego największą mocą jest to, że - w ocenie twórczyni - "doświadczamy go podświadomie".
Zwykle nie analizujemy tego, co słyszymy, a raczej to odczuwamy. Sam fakt, że opowieść dotyczy uczestników rave’ów na pustyni nie jest przypadkowy – "są to osoby z natury połączone z dźwiękiem. To za jego pomocą uciekają od rzeczywistości w swój wewnętrzny świat", dlatego tak ważne było, by jak najlepiej oddać całą moc "ściany dźwięku", która tak ich przyciąga i wyzwala.
Uczestnicy spotkania zauważyli, że z początku film swoim realizmem przywołuje na myśl dokument. Casanovas zaznaczyła, że tworzenie organicznych dźwięków było dla ekipy wyjątkowo ważne w procesie twórczym. Twórcom zależało, by wszystkie dźwięki, które są użyte w filmie pochodziły z realnego, namacalnego, a nie cyfrowego źródła. Artystka zdradziła, że w pewnym momencie próbowali wprawdzie posiłkować się wtyczkami programowymi, ale efekt nie był wystarczający wobec celu, który chcieli osiągnąć. Ekipa stanęła więc przed zadaniem jak najlepszego odtworzenia wszystkich warstw audialnych filmu.
Gościni festiwalu z radością wspominała momenty "główkowania" i rozpracowywania pojedynczych dźwięków, aby potem złożyć je w spójną całość. Odtworzenie dźwięków w jak najbardziej realistyczny sposób było ważne, by móc odizolować każdy z nich i mieć nad nim pełną kontrolę. Miało to znaczenie, gdyż twórcom zależało na wytworzeniu niepokojącej atmosfery, by pokazać zmiany stanów emocjonalnych bohaterów. Powoli, wraz z coraz bardziej dramatycznymi wydarzeniami w filmie, dźwięk przekształca się w coś wywołującego w widzach niepokój – dlatego zdecydowano się na przykład zestawić ze sobą dźwięki wulkanów z Islandii z ujęciami pustyni. Takie zestawienie stworzyło osobliwy, nienaturalny efekt - widz podświadomie czuje, że elementy ze sobą nie współgrają, nie mają prawa bytu w tej samej przestrzeni. Izolacja poszczególnych dźwięków pozwoliła też lepiej oddać przerażającą, izolującą ciszę, fenomenalnie kontrastującą z elektroniczną muzyką imprezową.
Większość muzyki została skomponowana przez Kangdinga Raya na długo przed rozpoczęciem zdjęć i była źródłem inspiracji dla realizatorów dźwięku. Casanovas zaznaczyła, że ekipa pragnęła uzyskać ten sam przenikliwy efekt basu, który cechuje muzykę elektroniczną, by jak najlepiej oddać uczucie, które towarzyszy uczestnikom rave’ów i wyjaśnia ich miłość do tego doświadczenia.
Dla ekipy ważne było też oddanie siły głośników, poprzez wypunktowanie w warstwie audio wszystkich przedmiotów, które ściana dźwięku wprawia w ruch. W tym celu celowo pracowano z różnymi przedmiotami metalowymi czy szklanymi, ustawionymi na głośnikach i rejestrowano wibracje, w które wpadają. Wielką pracę włożono także w odpowiednie odzwierciedlenie pracy silników ciężarówek, komponując je pod rytm podkładu muzycznego.
Zapytana o proces twórczy, Casanovas porównała go do komponowania muzyki bez instrumentów. Zamiast zapisywać nuty, zapisuje elementy natury - nutami stają się wtedy dźwięki wiatru, metalu, ubrań czy samych słów. Artystka nakreśliła festiwalowiczom obraz najzwyklejszego spaceru, podczas którego dociera do nas bardzo wiele różnorodnych bodźców dźwiękowych. Zwróciła uwagę, że tak jak w muzyce, tak i w naturze, wszystko, co słyszymy ma warstwy. Wiejący wiatr wydobywa z otoczenia różne brzmienia, które "tańczą ze sobą" i uzupełniając się nawzajem i tworząc zwartą kompozycję. Sztuka polega więc na rozpoznaniu pojedynczych płaszczyzn i dostrzeżeniu w nich potencjału.
Na zakończenie Laia przyznała, że jednym z celów pracy nad dźwiękiem do "Sirat" było przywrócenie prawdziwego doświadczenia filmowego na sali kinowej. Film i jego dźwięki miały otaczać odbiorców dosłownie z każdej strony i w ten sposób wrzucać go w sam wir wydarzeń. Założeniem było, aby każdy widz był w pełni zanurzony w świat dźwięku od początku, aż do samego końca. Mix dźwięku nagrano więc przy użyciu technologii Dolby Atmos, która świetnie przekłada się też na inne rodzaje ustawień.
Materiały Festiwalu Kamera Akcja.
tekst: Martyna Wileńska
redakcja: Michał Kaczoń
foto: Agnieszka Cytacka
Nominowana do Oscara twórczyni opowiedziała o kulisach pracy przy realizacji wielokrotnie nagradzanego filmu "Sirât" w reżyserii Olivera Laxa. Laia Casanovas podzieliła się ze słuchaczami opowieściami o początkach współpracy z reżyserem i ich zgodnością dotyczącą roli, którą w produkcji miał odegrać dźwięk. Wspólnie podjęli decyzję, by "dźwięk był widziany, a obraz słyszany”". Obie formy ekspresji miały wypełniać się nawzajem i stworzyć spójną całość. Filmowcom zależało, by oddać feeling taśmy filmowej także w warstwie audialnej, dlatego w postprodukcji celowo dodano dodatkowe tekstury i zniekształcenia, by uzyskać odpowiednią "ziarnistość dźwięku".
Co ciekawe - jednym z celowo wykorzystanych przesterów były nagrania samej Lai Casanovas dmuchającej wprost do mikrofonu. Realizatorka dźwięku przyznała, że scenariusz do filmu był jednym z najkrótszych, jakie kiedykolwiek czytała. Skupiał się bardziej na emocjach niż konkretnych wydarzeniach. Stworzyło to potrzebę sporządzenia narracji poprzez dźwięk, którego największą mocą jest to, że - w ocenie twórczyni - "doświadczamy go podświadomie".
Zwykle nie analizujemy tego, co słyszymy, a raczej to odczuwamy. Sam fakt, że opowieść dotyczy uczestników rave’ów na pustyni nie jest przypadkowy – "są to osoby z natury połączone z dźwiękiem. To za jego pomocą uciekają od rzeczywistości w swój wewnętrzny świat", dlatego tak ważne było, by jak najlepiej oddać całą moc "ściany dźwięku", która tak ich przyciąga i wyzwala.
Uczestnicy spotkania zauważyli, że z początku film swoim realizmem przywołuje na myśl dokument. Casanovas zaznaczyła, że tworzenie organicznych dźwięków było dla ekipy wyjątkowo ważne w procesie twórczym. Twórcom zależało, by wszystkie dźwięki, które są użyte w filmie pochodziły z realnego, namacalnego, a nie cyfrowego źródła. Artystka zdradziła, że w pewnym momencie próbowali wprawdzie posiłkować się wtyczkami programowymi, ale efekt nie był wystarczający wobec celu, który chcieli osiągnąć. Ekipa stanęła więc przed zadaniem jak najlepszego odtworzenia wszystkich warstw audialnych filmu.
Gościni festiwalu z radością wspominała momenty "główkowania" i rozpracowywania pojedynczych dźwięków, aby potem złożyć je w spójną całość. Odtworzenie dźwięków w jak najbardziej realistyczny sposób było ważne, by móc odizolować każdy z nich i mieć nad nim pełną kontrolę. Miało to znaczenie, gdyż twórcom zależało na wytworzeniu niepokojącej atmosfery, by pokazać zmiany stanów emocjonalnych bohaterów. Powoli, wraz z coraz bardziej dramatycznymi wydarzeniami w filmie, dźwięk przekształca się w coś wywołującego w widzach niepokój – dlatego zdecydowano się na przykład zestawić ze sobą dźwięki wulkanów z Islandii z ujęciami pustyni. Takie zestawienie stworzyło osobliwy, nienaturalny efekt - widz podświadomie czuje, że elementy ze sobą nie współgrają, nie mają prawa bytu w tej samej przestrzeni. Izolacja poszczególnych dźwięków pozwoliła też lepiej oddać przerażającą, izolującą ciszę, fenomenalnie kontrastującą z elektroniczną muzyką imprezową.
Większość muzyki została skomponowana przez Kangdinga Raya na długo przed rozpoczęciem zdjęć i była źródłem inspiracji dla realizatorów dźwięku. Casanovas zaznaczyła, że ekipa pragnęła uzyskać ten sam przenikliwy efekt basu, który cechuje muzykę elektroniczną, by jak najlepiej oddać uczucie, które towarzyszy uczestnikom rave’ów i wyjaśnia ich miłość do tego doświadczenia.
Dla ekipy ważne było też oddanie siły głośników, poprzez wypunktowanie w warstwie audio wszystkich przedmiotów, które ściana dźwięku wprawia w ruch. W tym celu celowo pracowano z różnymi przedmiotami metalowymi czy szklanymi, ustawionymi na głośnikach i rejestrowano wibracje, w które wpadają. Wielką pracę włożono także w odpowiednie odzwierciedlenie pracy silników ciężarówek, komponując je pod rytm podkładu muzycznego.
Zapytana o proces twórczy, Casanovas porównała go do komponowania muzyki bez instrumentów. Zamiast zapisywać nuty, zapisuje elementy natury - nutami stają się wtedy dźwięki wiatru, metalu, ubrań czy samych słów. Artystka nakreśliła festiwalowiczom obraz najzwyklejszego spaceru, podczas którego dociera do nas bardzo wiele różnorodnych bodźców dźwiękowych. Zwróciła uwagę, że tak jak w muzyce, tak i w naturze, wszystko, co słyszymy ma warstwy. Wiejący wiatr wydobywa z otoczenia różne brzmienia, które "tańczą ze sobą" i uzupełniając się nawzajem i tworząc zwartą kompozycję. Sztuka polega więc na rozpoznaniu pojedynczych płaszczyzn i dostrzeżeniu w nich potencjału.
Na zakończenie Laia przyznała, że jednym z celów pracy nad dźwiękiem do "Sirat" było przywrócenie prawdziwego doświadczenia filmowego na sali kinowej. Film i jego dźwięki miały otaczać odbiorców dosłownie z każdej strony i w ten sposób wrzucać go w sam wir wydarzeń. Założeniem było, aby każdy widz był w pełni zanurzony w świat dźwięku od początku, aż do samego końca. Mix dźwięku nagrano więc przy użyciu technologii Dolby Atmos, która świetnie przekłada się też na inne rodzaje ustawień.
Materiały Festiwalu Kamera Akcja.
tekst: Martyna Wileńska
redakcja: Michał Kaczoń
foto: Agnieszka Cytacka