04.
04.
2014.
Pozostałe
Pozostałe
Studenci III roku sztuki operatorskiej i V roku realizacji filmowej 3 kwietnia na zajęciach prof. Ryszarda Lenczewskiego porównywali obraz z ARRI Alexy z obrazem z kamerki BlackMagic Pocket.
W scenie rejestrowanej dwiema kamerami grali studenci I roku Wydziału Aktorskiego Sergiusz Olejnik i Jakub Głukowski.
- Jeżeli chodzi o szerokość fotograficzną, materiał jest podobny do ARRI Alexy - mówił prof. Lenczewski. - Mamy okazję wypróbować ten sprzęt i porównać efekty.
Na zajęciach byli obecni Piotr Ługowski i Adam Ługowski z firmy MBS Video. - To kamera niewiele grubsza od iPhone'a, nagrywa w rozdzielczości HD, współpracuje ze wszystkim obiektywami, w tym z prawdziwymi obiektywami filmowymi, a także z kamer przemysłowych, które można dziś kupić za grosze - wyjaśniał Adam Ługowski. - Ed Lachman twierdzi, że zawsze ma taką kamerkę w kieszeni. Jeśli 5 proc. ujęć jest nią zrobione, na dużym ekranie kinowym to nie do odróżnienia.
- Ta kamerka jest interesująca - ocenia prof. Lenczewski. - Zaryzykowałem takie zajęcia, bo wcześniej widziałem materiał, który Krzysztof Ptak zrobił do nowego filmu Grzegorza Królikiewicza "Sąsiady". Oglądałem zdjęcia na profesjonalnym ekranie i nie mogłem odróżnić, które są zrobione dużą kamera, a które kieszonkową. Oczywiście trzeba dodać zastrzeżenie, że w tym wypadku zdjęcia robił świetny, wybitny operator. To urządzenie dowodzi, że technika bardzo poszła do przodu i mała kamera może być wygodnym uzupełnieniem na planie filmowym.
- Jeżeli chodzi o szerokość fotograficzną, materiał jest podobny do ARRI Alexy - mówił prof. Lenczewski. - Mamy okazję wypróbować ten sprzęt i porównać efekty.
Na zajęciach byli obecni Piotr Ługowski i Adam Ługowski z firmy MBS Video. - To kamera niewiele grubsza od iPhone'a, nagrywa w rozdzielczości HD, współpracuje ze wszystkim obiektywami, w tym z prawdziwymi obiektywami filmowymi, a także z kamer przemysłowych, które można dziś kupić za grosze - wyjaśniał Adam Ługowski. - Ed Lachman twierdzi, że zawsze ma taką kamerkę w kieszeni. Jeśli 5 proc. ujęć jest nią zrobione, na dużym ekranie kinowym to nie do odróżnienia.
- Ta kamerka jest interesująca - ocenia prof. Lenczewski. - Zaryzykowałem takie zajęcia, bo wcześniej widziałem materiał, który Krzysztof Ptak zrobił do nowego filmu Grzegorza Królikiewicza "Sąsiady". Oglądałem zdjęcia na profesjonalnym ekranie i nie mogłem odróżnić, które są zrobione dużą kamera, a które kieszonkową. Oczywiście trzeba dodać zastrzeżenie, że w tym wypadku zdjęcia robił świetny, wybitny operator. To urządzenie dowodzi, że technika bardzo poszła do przodu i mała kamera może być wygodnym uzupełnieniem na planie filmowym.