ALBUM URODZINOWY. Dziękujemy, że byliście!
Wszystkie newsy
ENGLISH
1
08. 10. 2018.
Pozostałe

Piątek wieczór, dnia 5 października 2018. Jest radość, jest tłum, są uRODZINY Szkoły. Zajrzyjcie do urodzinowego albumu!

Piątkowy wieczór. W Szkole gwar, w Szkole radość – bo na urodzinach Naszej 70-latki stawiło się kilkaset osób – ze swoimi wspomnieniami, historiami, ze swoimi planami na przyszłość, które zrealizować się mają właśnie tutaj – Targowa 61/63. Sztafeta pokoleń trwa a relacja między nimi niezwykła.

Zaczęło się od wspomnień – swoją Szkołę wspominali Maria Zmarz-Koczanowicz, Bronka Nowicka, Sabina Kubik, Jagoda Szelc, Filip Bajon, Jan Jakub Kolski, Ryszard Lenczewski, Bogdan Parzyjagła, Piotr Dzięcioł, Magnus von Horn i Maciek Musiałowski. Moderatorem rozmowy skrzącej się od niezwykłych anegdot: Mariusz Grzegorzek. Tu fragmenty, mgnienia:

- Ja naprawdę myślę o Szkole jako o miejscu, takim, które żyje, żyje tutaj ale żyje też we mnie. W tym okresie, w którym mnie tutaj nie było, kiedy straciliśmy się z oczu, ja czułam się w jakiś sposób bezdomna (…) To, że jestem w tej Szkole tutaj to jest powrót do domu – mówiła Bronka Nowicka, absolwentka naszej Szkoły, która wróciła tutaj po latach – już jako wykładowca.

- Prof. Bosak w przeciągu jednych zajęć powiedział mi, co to jest film. Zrobił to bezboleśnie i właściwie bez mojego udziału. Ja potem zostałem jego fanatykiem i do dzisiaj jestem (…) Przestawił moje myślenie prozaiczne na filmowe – i to jest ten fenomen Szkoły Filmowej – mówił Filip Bajon – Gdy tutaj przyszedłem ten luz podziałał na mniej fantastycznie, ja się nim zachwyciłem, jak się do mnie zwracali profesorowie - nie było dystansu, rygoru stanowisk, pozycji – czułem, że to jedna wielka wspaniała wspólnota.

Tak o tym, czego uczy studentów mówiła Maria Zmarz-Koczanowicz - Najważniejsze, by studentów nauczyć patrzeć. Tak jak mówił prof. Karabasz – większość ludzi się gapi, a trzeba patrzeć. Czy student widzi czy nie widzi? – tak z Grażyną Kędzielawską, z którą prowadzimy zajęcia analizujemy filmy studentów – mówiła o nauczaniu filmu dokumentalnego.

A czy na uczenie studentów w tej Szkole jest recepta? Wzór? – Ja nie wiem, jak się uczy – dociekam – mam nadzieję nie dociec bo wtedy przestanę być ciekawym tej pracy. Staram się odkrywać, z kim mam do czynienia, co stoi za tą parą oczu rozmaitych kolorów, jaki rodzaj temperatury ludzkiej i potem jak to się uda – staram się tym opiekować, zdarza się, że trzeba występować w roli pielęgniarki, zaopatrzonej w plasterki – mówił Jan Jakub Kolski.

Dla niektórych drogi przy Targowej 61/63 były skomplikowane, tak jak dla Macieja Musiałowskiego, który jak mówił Mariusz Grzegorzek „miał problemy w Szkole” – wielokrotnie skreślany był z listy studentów - Ja się cieszę strasznie, że się tu dostałem. Byłem w końcu w miejscu, w którym nie było granicy. Gdybym nie był w tej szkole pewnie teraz inwestowałbym w cyrk, który chciałem kiedyś założyć. A teraz? Oto jestem tutaj, zaraz idę śpiewać koncert, bawię się bajecznie tym życiem, spotkałem tutaj mentorów artystycznych, z którymi konsultuję swoje decyzje (w sprawach strategicznych dzwonię do Mariusza Grzegorzka!) - mówił Maciej Musiałowski.

- Nie było łatwo - Filip Bajon na egzaminie spytał, mnie, czy ja znam jakiś węgierskich poetów - opowiadała Jagoda Szelc - Nie znałam. "Słuchaj, jak Ty nie znasz żadnych węgierskich poetów, będziesz się czuła tutaj obco - my tutaj wszyscy ich znamy" - po czym zdałam i pytałam wszystkich przy każdej okazji – ej, znasz jakiś węgierskich poetów? Nikt nie znał! – wspominała Jagoda. – Pani się na niczym nie zna. Na czym się Pani zna? – krzyczał prof. Kryński - Na duszy ludzkiej – odpowiedziałam płacząc. Wtedy wydawało mi się to coś, co jest najgłupsze na świecie, ale teraz z perspektywy czasu myślę, że było to najmądrzejsze, co mogłam wtedy powiedzieć.

A po wieczorze wspomnień – przyjęcie urodzinowe. To do rana. A kto na nim był? A kogo na nim nie było! Razem przy stole, razem na parkiecie przedstawiciele różnych pokoleń absolwentów, pracownicy, studenci i Ci, którzy są dopiero na starcie - „wszystkiego najlepszego naszemu nowemu domowi” – życzyli studenci I roku aktorstwa.

Jak to było? Sami zobaczcie – otwórzcie ten album

fot. Filip Szkopiński i Adrian Jaszczak